Jeśli jesteś na emeryturze, masz za pewne sporo czasu dla siebie. Warto go więc zorganizować z pożytkiem dla siebie samego. Nie zawsze możesz i masz gdzie wyjść: dzieci w pracy, wnuczek w przedszkolu a koledzy czy koleżanki po prostu nie mają tego dnia czasu na spotkanie. Dobrą propozycją może być dla Ciebie lektura jakiejś ciekawej książki. Możesz oczywiście nadrobić zaległości czytelnicze. Możesz też odwiedzić bibliotekę lub wybrać się na zakupy do księgarni. Jeśli nie wiesz za bardzo czego poszukać, być może ta krótka recenzja Cię przekona.
Bóg śpi – taki tytuł nosi ostatnia książka napisana przez zmarłego w zeszłym roku Marka Edelmana. Wielu krytyków literackich twierdzi wręcz i określa tą książkę jako pożegnanie – testament autora. Trudno powiedzieć czy sam Edelman chciałby aby tak odbierano ten wyjątkowy zapis rozmów jakie dokonały się w czasie powstawania zdjęć do filmu „Dowódca Edelman”.
Książka jest szalenie prawdziwa, kontrowersyjna, na swój sposób budząca zaciekawienie. Taki też był sam Edelman – człowiek wielkiego formatu. Jego przyjaciele mówili, iż Marka nie sposób było nie kochać ale także trzeba było go szanować. Nieco szorstki i grubiański. Nie lubiący udawania i zbytniego zadufania. Odważnie mówiący i stawiający swoje racje nad wszelkimi innymi, obalający wszelkie dogmaty. Takiego Edelmana możemy poznać w tym ostatnim dziele z jego udziałem.
Książka jest także dyskusją Edelmana nad sensem istnienia Dekalogu, który jak uważał był jedynie sztucznym wytworem czyjejś chorej wyobraźni.
Warto sięgnąć po nią, by poznać tą jakże kontrowersyjną i znaczącą jednocześnie wiele dla historii postać… z pewnością nie będzie to czas zmarnowany…