Emeryt, który chce sobie dorobić do niskich świadczeń, nie ma łatwego życia. Musi uporać się z ogromną ilością formalności i bzdurnych biurokratycznych zasad po to, by zapewnić sobie życie na godziwym poziomie.

Od początku tego roku znowu obowiązują przepisy, zgodnie z którymi emeryt nie może jednocześnie pracować i pobierać świadczenia z ZUS. Rząd argumentuje, że to sposób na ograniczenie bezrobocia i kolejne oszczędności dla ZUS. Emeryci oponują, że widzą w tym tylko kolejne utrudnienie dla osób aktywnych, które po przejściu na emeryturę wciąż chcą pracować.

Brak możliwości łączenia pracy zawodowej z pobieraniem emerytury to spore pole do nadużyć. Wielu emerytów decyduje się na to, by pracować na czarno, bez umowy (a tym samym i bez podatków!) po to, by co miesiąc nie musieć zastanawiać się, czy lepiej opłacić rachunki, czy wykupić wszystkie leki.

Emerytura nie zostanie przyznana, jeśli starsza osoba nie rozwiąże umowy o pracę. Nie ma jednak żadnych ograniczeń, które zabraniałyby ponownego podjęcia pracy i podpisania umowy po kilku dniach przerwy. W efekcie kilkadziesiąt tysięcy emerytów zrezygnuje z pracy na jeden dzień tylko po to, by móc odbierać należne im świadczenie zgodnie z prawem.